Mechanizm, bez wykładu

Wilgotne powietrze wchodzi na góry, wychładza się, pada po stronie nawietrznej. Po przekroczeniu grani spada i się ogrzewa. Po stronie zawietrznej masz suchy, porywisty, często ciepły wiatr. W Alpach mówią fen. W Karpatach halny. W Sudetach bywa „wiatr południowy” albo potocznie fen.

Efekt: temperatura skacze o kilka, czasem kilkanaście stopni w kilka godzin. Wilgotność spada. Głowa u części osób protestuje. Śnieg znika. Lawiny i pożary traw stają się tematem, nie tłem.

Halny u nas

Podhale i Tatry dostają najmocniej. Porywy na Kasprowym bywają ekstremalne. 11 sierpnia 2017 wiatr i nawałnica w Tatrach skończyły się ofiarami. To nie ciekawostka do quizu.

Bieszczady łagodniej. Sudety mają swoje epizody. Rzeszów czasem czuje cieplejsze, suche powietrze z południa, nawet jak nie stoisz pod Giewontem.

Zimą halny bywa „wiosną w styczniu” na jeden dzień. Nie znaczy, że zdejmujesz puchówkę na tydzień.

Jak poznać, że idzie

Gwałtowny wzrost temperatury, spadek wilgotności, pył, ciepły poryw z gór. IMGW wystawia ostrzeżenia na wiatr. Pogoda.city pokaże skok stopni i odczuwalną. Nie pokaże, czy zejść ze szlaku. Na to jest komunikat i zdrowy rozsądek.

Jeśli bolą Cię zatoki albo migrena przy halnym, nie jesteś wymysłem internetu. Nie jesteś też obowiązany udawać, że to „tylko wiatr szaleństwa” z folderu.

W mieście na nizinie ten tekst jest od tego, żebyś nie dziwił się, czemu w Zakopanem jest 14°C, a w Krakowie 4°C.