Co w ogóle mierzy AQI
AQI (indeks jakości powietrza) spłaszcza kilka trucizn do jednej skali. Pył PM2.5, PM10, ozon, tlenki azotu. Różne kraje kroją skalę inaczej. U nas w aplikacjach często 1-5 albo kolorowa belka. Im wyżej / czerwonej, tym gorzej dla płuc, zwłaszcza dzieci, astmatyków i kogoś, kto chce dziś zrobić dziesięć kilometrów.
Źródła zimą w Polsce są nudne i prawdziwe: kopciuchy, spaliny, inwersja, która przykrywa miasto jak pokrywka. Kraków i część Śląska mają złą geometrię terenu. Warszawa ma dolinę Wisły i milion rur wydechowych. Gdańsk przy wietrze od morza często wygrywa, bo ktoś ten smog wywiewa.
Kiedy nie iść biegać
Nie ma magicznej liczby, po której „wolno” albo „nie wolno”. Są zdrowe nawyki:
- Rano w bezwietrzny styczniowy wyż bywa gorzej niż w południe, jak się ruszy.
- Wysiłek = więcej powietrza w płucach. Spacer z psem to nie to samo co interwały.
- Maska antysmogowa pomaga przy PM2.5, nie przy „chcę pobiegać i nie czuć się głupio”.
Jeśli aplikacja pokazuje kiepskie powietrze, trening na bieżni nie jest kapitulacją. Jest decyzją.
Pogoda.city pokazuje AQI, bo bez tego karta jest kłamstwem
Możesz mieć 2°C, słońce i powietrze, którego nie warto wciągać głęboko. Temperatura wtedy wygląda ładnie. Płuca nie. Na stronie da się AQI wyłączyć w ustawieniach. Zimą w Krakowie bym nie wyłączał.
Oficjalne pomiary i komunikaty: GIOŚ / lokalne stacje. My bierzemy warstwę z OpenWeather, żeby było obok temperatury, nie zamiast sieci pomiarowej.
Co możesz zrobić dziś, bez wielkiej polityki
Nie pal śmieci. Nie odpalaj kominka „dla klimatu w salonie”, gdy sąsiad ma dziecko z astmą i wyż stoi trzeci dzień. Wietrz mieszkanie, gdy wiatr wreszcie przyjdzie, nie w szczycie smogu o 18:00. To banalne i działa bardziej niż kolejny wpis o „świadomości”.