Najpierw uczciwość

Pogoda.city nie pokazuje radaru. Nie udajemy, że przebijemy sieć IMGW. Ten tekst jest od tego, jak czytać ich mapę (albo RainViewer, Windy), gdy godzinówka mówi „możliwy deszcz”, a Ty nie wiesz, czy za 20 minut, czy w sąsiednim powiecie.

Radar wysyła fale i słucha echa od kropel, śniegu, gradu. Im silniejszy zwrot, tym zwykle intensywniejszy opad. Polska ma sieć stacji IMGW, odświeżanie co kilka-kilkanaście minut. To teraźniejszość plus krótka ekstrapolacja, nie prognoza na sobotę.

Kolory, bez tabeli z laboratorium

Niebieski i zielony: mżawka, zwykły deszcz. Żółty: już pada konkretnie. Pomarańcz i czerwień: ulewa, możliwy grad. Fiolet: bardzo silne echo, nawałnica, czasem superkomórka. Skale dBZ różnią się między aplikacjami. Nie ucz się na pamięć liczb z bloga. Ucz się, czy plama idzie na Ciebie.

Czerwona plama nad lasem 15 km stąd nie jest Twoim problemem, jeśli wiatr pcha ją na bok. Jest, jeśli ślad z ostatnich klatek celuje w Twoje miasto.

Jak zgadnąć, czy Cię trafi

Otwórz pętlę z ostatnich 30-60 minut. Zobacz, dokąd przesuwa się jądro (najjaśniejszy, najcieplejszy kolor). Przedłuż ten ruch w głowie. Burze konwekcyjne w Polsce często idą 30-50 km/h. Linia szkwałowa bywa szybsza. Komórka, która stoi nad jednym powiatem, zalewa go godzinami. To gorsze niż „przelotna”.

Wypustka przed burzą (gust front) bywa znakiem, że wiatr już wychodzi przed deszcz. Nie filmować. Schować się.

Gdzie klikać

IMGW: oficjalny radar, ostrzeżenia obok. RainViewer: wygodna animacja na telefonie. Windy: radar plus modele, łatwo się zakopać.

Na wyjście z domu nadal wystarczy nasza godzinówka i odczuwalna. Na rower w maju, żagle na mazurskim jeziorze, szlak w Tatrach: radar i alert. Rozpisane też w kiedy IMGW.