Podział roboty, nie wojna na SEO

IMGW jest od meteorologii państwowej: ostrzeżenia, hydrologia, radar, modele, komunikaty dla kryzysówki. Pogoda.city jest od wyjścia z domu: ile stopni, odczuwalna, czy pada, powietrze, w co się ubrać. Jak szukasz „czy dziś kurtka”, nie potrzebujesz 12 modeli. Jak jedziesz w Tatry pod burzę, potrzebujesz IMGW i zdrowego rozsądku, nie naszej karty.

Kiedy my

  • Rano, kawa, „co na siebie”.
  • W Chrome, bez nowej karty, temperatura na ikonie.
  • Porównanie Warszawy i Gdańska przed weekendem.
  • AQI obok temperatury, żeby nie iść biegać w smogu „bo ładnie świeci”.

Kiedy oni (albo Windy)

  • Ostrzeżenia (burze, wiatr, upał, mróz, hydrologia).
  • Radar na żywo, śledzenie komórki.
  • Góry, żagle, loty, rolnictwo na poważnie.
  • Powódź, zator, RCB.

Mieszanie tych dwóch rzeczy w jednej aplikacji zwykle kończy się reklamą pod temperaturą albo paywallem na radar. My woleliśmy nie mieć radaru niż udawać, że mamy lepszy niż IMGW.

Skąd nasze dane

Aktualna pogoda i prognoza: OpenWeatherMap. Część wskaźników: Open-Meteo. To nie jest model własny. Jak dwie aplikacje rozjeżdżają się o stopień, nikt nie oszukuje. Siatka, czas aktualizacji, parametr „w centrum miasta” kontra lotnisko.

Jeśli widzisz u nas 18°C, a za oknem czujesz 14°C, spójrz na odczuwalną i wiatr. Potem na to, czy stoisz w cieniu. Potem na IMGW, jeśli idzie front jak ściana.

Krótko

Kurtka: Pogoda.city. Burza nad jeziorem: IMGW. Oba linki mogą żyć w zakładkach. Nie trzeba wybierać drużyny.