Polska nie jest stolicą tornado, ale burze tu są
Od kwietnia do września komórki rosną po południu, fronty liniowe przecinają kraj, w górach dochodzi orografia. Wybrzeże ma ich mniej, bo Bałtyk stabilizuje. Podkarpacie i Małopolska dostają więcej. Statystyki wyładowań skaczą z roku na rok. Ważniejsze od mema „500 tysięcy piorunów” jest to, że kilka osób co roku ginie, zwykle przez drzewo, otwartą przestrzeń albo „jeszcze dobiegnę”.
Trzy typy, bez wykładu
Frontowa: szeroki pas, długo pada, wiatr. Konwekcyjna: lokalna, wieczorem, grad i silny poryw na małym obszarze. Górska: szybciej, gwałtowniej, Tatry nie lubią żartów o „przeczekam na szczycie”.
11 sierpnia 2017 w Tatrach pokazał, czym kończy się ignorowanie komunikatu. Wiatr, ofiary, zniszczenia. To nie tło do newsa. To powód, żeby zejść, jak niebo robi się zielonkawe i aplikacja krzyczy.
Co robić
W domu: okna, nie kąpiel, nie czajnik w ręku przy piorunach, sprzęt z kontaktu jeśli burza jest nad Tobą.
Na zewnątrz: budynek albo samochód. Nie samotne drzewo. Nie kosa i wędka. Parasol przy wyładowaniach to piorunochron z rączką.
W aucie: zostań, nie opieraj się o metal jakby to była terapia.
Ostrzeżenia IMGW
Żółty: uważaj. Pomarańczowy: zmień plany na rowerze i w górach. Czerwony: nie dyskutuj z modelem w komentarzach. Pogoda.city nie zastępuje tej skali. Jak jest alert, otwórz IMGW albo RCB, nie nasz asystent ubioru.
Radar opadów (u nich, nie u nas) pokazuje, czy komórka idzie na Ciebie. Kolor czerwony i fiolet to nie „ładna mapa”. To czas do schowania się, nie do filmowania.